Strajkowanie na L4

W ramach fali protestów po ogłoszeniu przez Trybunał Konstytucyjny wyroku w sprawie przerywania ciąży, wiele osób wyszło na ulice, nie podjąwszy swoich zawodowych obowiązków. Sposobów na usprawiedliwienie nieobecności w pracy znalazło się kilka. Część pań wzięła urlopy na żądanie, inne postanowiły usprawiedliwić nieobecność np. oddając krew. Były też i takie, które w celu wytłumaczenia absencji postanowiły skorzystać ze zwolnienia lekarskiego. Na ile było to masowe działanie i jakimi konsekwencjami grozi wykorzystanie „L4” niezgodnie z przeznaczeniem?

W sytuacji, gdy zwolnienie lekarskie nie ma rzeczywistej podstawy, może narazić pracownika na roszczenia zarówno od pracodawcy, jak i Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. W skrajnych przypadkach takie nadużycie może skończyć się nawet utratą pracy. Tymczasem szalejąca pandemia ułatwia podejmowanie tego typu wyborów. Bez konieczności osobistego spotkania z lekarzem łatwiej przedstawić swoje symptomy w taki sposób, aby skłonić go do udzielenia kilku dni chorobowego. W sytuacji, kiedy pracodawca nie chciał – z takich czy innych względów – umożliwić swoim pracownicom udziału w protestach, rozwiązanie w postaci zwolnienia chorobowego mogło wydawać się kuszące. Czy zatem panie masowo skorzystały z „L4”, aby wziąć udział w manifestacjach i pikietach?

Nie zauważyliśmy znaczących różnic w zainteresowaniu naszymi usługami w tym tygodniu w stosunku np. do tygodnia minionego – powiedziała Anna Lew Starowicz, prezes firmy Telemedika.net, która jako internetowa przychodnia świadczy usługi telekonsultacji lekarskich, w efekcie których już w 10 minut można otrzymać od lekarza receptę czy zwolnienie chorobowe. – Oczywiście obserwujemy tylko pewien wycinek rynku usług medycznych i trudno jednoznacznie wyciągnąć wniosek, że takich przypadków nie było wcale. Nie uważam natomiast, aby kobiety chcąc wziąć udział w protestach uciekały się masowo do wykorzystywania w tym celu tzw. „L4”. Liczba pacjentów, którzy skorzystali z naszych usług, sukcesywnie wzrasta. Obecnie przekroczyła już 45 tys., jednak jest to stabilny i równomierny wzrost, bez nagłych wahnięć. 

Zdaniem CEO Telemedika.net, wzrost zainteresowania zdalnymi konsultacjami medycznymi spowodowany jest przede wszystkim kryzysem epidemiologicznym, profesjonalnym podejściem do pacjentów i odpowiednimi działań promocyjnymi, a nie – strajkami kobiet.

Jednocześnie chciałabym przypomnieć wszystkim, tak kobietom, jak i mężczyznom, którzy chcieliby pomysł taki wcielić w życie, że znaczna część odpowiedzialności za wykorzystanie zwolnienia lekarskiego niezgodnie z przeznaczeniem spada na pacjenta. To on bowiem w przypadku kontroli będzie przede wszystkim ponosił konsekwencje swoich czynów – dodaje Anna Lew Starowicz.

Piłka po stronie pracodawcy

Prawda jest jednak taka, że w przypadku zwolnień krótkich – od 6 do 14 dni – Zakład Ubezpieczeń Społecznych nie ma jak skontrolować słuszności ich wystawienia. Obejmują bowiem zbyt krótki okres, w którym ZUS nie zdąży wysłać kontroli do przebywającego na „L4”, a wzywanie pacjenta na komisję lekarską również mija się z celem, gdyż tak krótkie zwolnienia najczęściej dotyczą błahych przypadłości, które z pewnością miną przed wyznaczonym terminem wizyty na komisji lekarskiej.

Czy zatem pacjent wyłudzający zwolnienie lekarskie może się czuć bezkarnie? Niekoniecznie. Bo obok ZUS-u kontrolę wykorzystania zwolnienia lekarskiego może przeprowadzić także sam pracodawca. Takie uprawnienie mają pracodawcy, którzy zatrudniają powyżej 20 osób i są uprawnieni do wypłaty zasiłków chorobowych. Szczegółowy tryb i zasady takiej kontroli określają przepisy rozporządzenia ministra pracy i polityki socjalnej z 27 lipca 1999 roku. W myśl tych przepisów kontrola może być przeprowadzona przez samego pracodawcę lub też przez osobę do tego upoważnioną. Pracodawca ma przy tym pełne prawo dokonać jej w miarę potrzeb, a nawet nasilać ilość kontroli, kiedy liczba zwolnień w firmie wzrasta.

Na czym więc taka kontrola dokonywana przez pracodawcę polega? Ma ona za zadanie sprawdzić, czy w czasie orzeczonej przez lekarza niezdolności do pracy pacjent nie działa w sposób niezgodny z celem wystawienia takiego orzeczenia. Mówiąc prościej: pracodawca lub osoba przez niego upoważniona może sprawdzić, czy pacjent na „L4” np. nie wykonuje pracy zarobkowej, czy nie wyjechał w czasie zwolnienia na wakacje, albo właśnie czy nie bierze on udziału w ulicznym proteście.

Jeśli kontrola taka wykaże, że pacjent w sposób niewłaściwy wykorzystał zwolnienie lekarskie, to podstawową konsekwencją tego czynu będzie utrata przysługującego mu zasiłku chorobowego, zasiłku opiekuńczego lub zasiłku rehabilitacyjnego. Ale to jeszcze nie jest najgorsza konsekwencja. Okazuje się bowiem, że pracownik, który niezgodnie z przeznaczeniem wykorzystał zwolnienie chorobowe, co wykazała kontrola, musi liczyć się także z możliwością rozwiązania umowy o pracę, a nawet zwolnienia dyscyplinarnego, gdyż jest to naruszenie prawa.

Krok w tył dla branży

Wszystkim, którzy chcą wykorzystywać zwolnienia chorobowe niezgodnie z ich przeznaczeniem szczerze to odradzam – konkluduje Anna Lew Starowicz z Telemedika.net. – Możliwość telekonsultacji z lekarzem i wystawienia przez niego zwolnienia czy recepty w formie cyfrowej, co m.in. oferujemy naszym pacjentom, to znaczące osiągnięcie w rozwoju usług medycznych w Polsce, z którego powinniśmy korzystać rozsądnie i zgodnie z prawem. Stanowi bowiem dla każdego z nas ogromne ułatwienie w przypadku zaistnienia choroby, szczególnie w czasie, kiedy kontakty bezpośrednie z innymi powinniśmy ograniczyć do minimum. Dzięki teleporadom medycznym zwiększa się dostępność lekarzy dla każdego z nas, niezależnie od tego, gdzie w danej chwili przebywamy. Jeśli więc przez niewłaściwe wykorzystanie tego instrumentu doprowadzimy do sytuacji, w której możliwość wystawiania w ten sposób przez lekarzy zwolnień lub recept zdalnie zostanie cofnięta, będzie to ogromny krok wstecz dla służby zdrowia.

Dlatego zamiast narażać się na nieprzyjemności lepiej postarać się o dzień wolny z innego powodu. Tych przecież nie brakuje. Pracownikom przysługuje urlop na żądanie, zwykły urlop wypoczynkowy czy urlop bezpłatny. Można wreszcie po prostu podjąć próbę wynegocjowania z pracodawcą wolnego kompletnie nadprogramowo. Być może ważne przesłanki, które zostaną mu przedstawione, skłonią go do „pójścia na rękę” pracownikowi i nieodnotowywania jego jednorazowej nieobecności w firmie.