Nowe obowiązki to gwoźdź do trumny POZ!

Na tę kadrę nie nałoży się już nic! Nowe obowiązki, o których mówi NFZ i MZ, będą końcem podstawowej opieki zdrowotnej skrajnie niewydolnej z powodu braku lekarzy! Czy mroczna wizja zamykanych przychodni ma się wkrótce spełnić? – pyta Bożena Janicka, prezes Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia w związku z ogłoszoną przez Ministra Zdrowia i Prezesa NFZ nową strategią walki z COVID-19.

Zgodnie z nowym rozporządzeniem to właśnie na lekarzach rodzinnych ma spocząć obowiązek diagnozowania, „segregowania” i oddzielania pacjentów z koronawirusem od innych. To lekarz rodzinny, na podstawie oceny objawów, będzie kierował na testy i decydował o dalszej ścieżce leczenia chorego. Do tego ma dojść nadzór nad kwarantanną i izolacją.

– Nałożenie odpowiedzialności epidemiologicznej na podstawową opiekę zdrowotną wzbudziło w naszym środowisku ogromne poruszenie i niepokoje. Po pierwsze nikt z nami niczego nie konsultował. Postawiono nas pod ścianą, zupełnie nie uwzględniając sytuacji, w jakiej znalazło się POZ. Od wielu lat alarmujemy o brakach kadrowych, o wiekowości lekarzy, resztkami sił pracujących emerytach i seniorach! O białych plamach zalewających coraz większe obszary kraju, czyli o kolejnych zamykanych przychodniach. W najgorszej sytuacji jest Polska powiatowa, małe ośrodki, w których na jednego lekarza przypada kilka tysięcy pacjentów, a nawet cała populacja. Jak w obliczu tych wszystkich problemów mamy jeszcze walczyć z epidemią? Paradoksalnie o katastrofalnej sytuacji kadrowej w POZ i pogarszającej się dostępności do lekarzy rodzinnych doskonale wie zarówno Ministerstwo Zdrowia, jak i NFZ! Świadczą o tym chociażby ostatnie kontrole i pisma zalecające zatrudnienie dodatkowych lekarzy „posiadających uprawnienia pozwalające na prowadzenie aktywnej listy pacjentów, albo lekarzy pracujących pod nadzorem”. Chętnie byśmy to polecenie wykonali, ale jak? Lekarzy po prostu nie ma, a najstarsi (znajdujący się w grupie ryzyka) odchodzą w obawie przed zakażeniem!mówi Bożena Janicka.   

Lekarze PPOZ podkreślają, że w trwającej pandemii – co pokazały ostatnie miesiące – podstawowa opieka zdrowotna stała się ostoją dla pacjentów przewlekle chorych, cierpiących na inne poważne schorzenia.

– Gwarantujemy im bezpieczeństwo i ciągłość leczenia, bez dodatkowych zagrożeń związanych z koronawirusem. Nie ma niepotrzebnego, ryzykownego grupowania. Nasi pacjenci czują się bezpieczni. Wiedzą, że mogą liczyć na naszą poradę, z której chętnie korzystają. Jesteśmy przekonani, że nowe obowiązki, zamiast pomóc w walce z COVID-19, jeszcze bardziej sparaliżują pracę POZ, do której dziennie w całej Polsce zgłasza się nawet 100 tysięcy pacjentów! Jak w obliczu nowych zadań, zapewnić im wszystkim właściwą opiekę? pyta Bożena Janicka.

W związku z brakiem możliwości sprostania nowym wytycznym, niektórzy lekarze rozważają wypowiedzenie umów z NFZ.

-Nie możemy się zgodzić na robienie rzeczy niemożliwych i przejmowanie obowiązków od innych instytucji. To będzie gwoźdź do trumny POZ! Tylko papier przyjmie wszystko, my już nie!mówią lekarze PPOZ.