Nie wstydź się i pozwól sobie pomóc

Osoby z nadwagą zmagają się z brakiem samoakceptacji i poczuciem winy. Ludzie otyli wiedzą, że „muszą”. Przypomina im o tym cały świat, z lustrem na czele. Co z tego, że „muszą” jak nie potrafią, a cały świat fitness, pięknych młodych, wyrzeźbionych ciał wyskakujących z każdego pisma, nie jest dla nich alternatywą. Dzieli ich przepaść!

Jakiś czas temu moja koleżanka postanowiła podarować swojej mamie, w prezencie wizytę u pedicurzystki. Ponieważ miała to być pierwsza taka wizyta, mama postanowiła się do niej dobrze przygotować. Starsza Pani zaopatrzyła się w maszynkę, taką z żyletką, do ścinania nadmiaru naskórka. Pominę szczegóły dalszych przygotowań i przejdę do finału, który odbył się na ostrym dyżurze, czterema szwami na podeszwie stopy.

Jak można się spodziewać, z ust mojej koleżanki musiało paść pytanie:
– Mamo, dlaczego? Przecież jutro miałyśmy iść na pedicure!
Odpowiedź była zaskakująco prosta:
– A jak ja z takimi stopami do ludzi miałam iść?

Ale dlaczego personalny trener przytacza taką historię?

Otóż rok temu miałem spotkanie ze swoją znajomą, która w trakcie rozmowy z własnej i nieprzymuszonej woli stwierdziła „ muszę zacząć z Tobą treningi, tylko najpierw muszę trochę schudnąć” (!?!?). Na nic zdały się tłumaczenia, że to właśnie moją rolą jest pomóc jej schudnąć, że przecież nie ma się czego wstydzić, żeby nie odkładała takiej decyzji, bo czas ucieka, itd.
Minął rok moja znajoma waży tyle samo, a może odrobinę więcej. Mimo, że nie ja sprowokowałem ją do tej deklaracji i, że nigdy nie wróciłem do tej rozmowy, to sam mój widok powoduje u niej takie poczucie winy, że odwraca wzrok lub zaczyna się nagle gdzieś śpieszyć poprzestając na zdawkowym, cześć.

Brak samoakceptacji, poczucie winy z tym zmagają się osoby z nadwagą. Warto zwrócić uwagę na początek użytego przez nią zdania „muszę zacząć”. Ludzie otyli wiedzą, że „muszą”. Przypomina im o tym cały świat, z lustrem na czele. Co z tego, że „muszą” jak nie potrafią, a cały świat fitness, pięknych młodych, wyrzeźbionych ciał wyskakujących z każdego pisma, nie jest dla nich alternatywą. Dzieli ich przepaść!

Dlatego częstym rozwiązaniem jakie stosuję w pracy z takimi osobami jest trening w ich domach. Ćwiczymy w ich strefie komfortu, tam gdzie nikt na nich nie patrzy, gdzie nikt ich nie ocenia.
W miarę upływu czasu, kiedy rośnie samoocena podopiecznych, możemy wyjść do parku czy lasu. Aż nadchodzi dzień, kiedy decydujemy o treningu w siłowni.
Wiele osób z nadwagą usiłuje samodzielnie rozwiązywać swoje problemy, przechodząc trudną drogę prowadzącą do jeszcze większego poczucia winy i braku samoakceptacji. Są ludzie, którzy chcą, potrafią i umieją pomóc i warto się do nich zgłosić.

Home