Centralizacja zarządzania nie sprzyja leczeniu raka piersi

Polki chore na raka piersi prawie najdłużej ze wszystkich Europejek czekają na rozpoczęcie terapii. O tym, dlaczego tak się dzieje i jakie znaczenie w chorobie onkologicznej ma czas, mówi prof. dr. hab. n. med. Tadeusz Pieńkowski, prezes Polskiego Towarzystwa do Badań nad Rakiem Piersi.

– Polska w europejskiej analizie poświęconej ochronie zdrowia, tzw. Indeksie Raka Piersi, zajęła niskie, 22. miejsce na 28 możliwych. Jak na wynik w rankingu może wpłynąć czas od postawienia rozpoznania do rozpoczęcia leczenia?

– Czas poświęcony ustalaniu rozpoznania i oczekiwaniu na leczenie ma bardzo duży wpływ na rokowanie pacjentów. Może mieć również przełożenie na tak niska ocenę Polski w rankingach. Proces nowotworowy jest nieodwracalnym procesem biologicznym.
W początkowym okresie nowotwór rośnie bardzo wolno, po czym jego rozwój gwałtownie przyspiesza. Upływający czas działa na niekorzyść pacjenta, ponieważ każda następna generacja komórek nowotworowych może nabywać oporność na kolejne leki. W miarę wzrostu nowotworu rośnie również ryzyko przerzutów do innych narządów. Czas, od potencjalnej możliwości rozpoznania nowotworu do momentu rozpoczęcia leczenia jest ogromnie ważny i nie ulega wątpliwości, że powinien być jak najkrótszy. Trzeba unikać zwłoki w podejmowaniu różnych decyzji, bo zwłoka czasu może się przekształcić w… zwłoki ludzkie.

– A często tak się zdarza?

– Niestety tak. Chore wciąż późno zgłaszają się do lekarza, w związku z tym stopień zaawansowania nowotworu jest często już na takim etapie, że powoduje pogorszenie wyników leczenia. Również czas oczekiwania na leczenie pozostawia wiele do życzenia. Według niedawno opublikowanego Indeksu Raka Piersi, czas oczekiwania na leczenie umiejscawia Polskę na 27. miejscu wśród wszystkich krajów Unii. W wielu parametrach Indeksu Raka Piersi Polska wypada źle lub bardzo źle. Liczba 5-letnich przeżyć plasuje nas na 25. miejscu, a czas oczekiwania na tomografię komputerową umiejscawia nas na końcu rankingu. Paradoksalnie, mimo że z jednej strony długo czeka się na leczenie, to z drugiej mamy wielu onkologów. Oznacza to, że szwankuje organizacja służby zdrowia i mamy niewystarczający dostęp do narzędzi diagnostycznych oraz nowoczesnych terapii.

– Biorąc pod uwagę pana doświadczenie, co trzeba zrobić, aby sytuacja uległa poprawie?

– Żeby poprawić sytuację Polski i miejsce w rankingach potrzebne są trzy rzeczy: pieniądze, organizacja i edukacja. W Polsce wydatki ponoszone przez publicznego płatnika na onkologię należą do najniższych w Unii Europejskiej. Jeśli chodzi organizację leczenia – musi być ona przejrzysta, jasna i przyjazna.  Przyszłością leczenia onkologicznego jest jego prowadzenie przez wyspecjalizowane zespoły dedykowane terapii nowotworów w poszczególnych lokalizacjach narządowych. Przykładem takiego rozwiązania są Breast Units. Edukacja o zdrowiu powinna mieć natomiast szeroki zakres i dotyczyć wszystkich obywateli, w tym pracowników ochrony zdrowia i osób pełniących funkcje publiczne. Od szkół średnich, proponuje wprowadzenie specjalnego przedmiotu „wiedza o zdrowiu”. Potrzebne jest również wsparcie czołowych decydentów w powstaniu długoterminowych, ogólnokrajowych programów zwalczania chorób nowotworowych. Proszę zauważyć, że w krajach, w których zmniejszył się współczynnik umieralności z powodów nowotworów złośliwych, programy te mają zapewnione finansowanie na aż 15-20 lat. U nas tego nie ma.

–  Co jeszcze, z perspektywy prezesa Polskiego Towarzystwa do Badań nad Rakiem Piersi, powinno się zmienić?

– Sytuację mogłoby uratować stworzenie sieci wspomnianych Breast Units, czyli ośrodków diagnostyki i leczenia nowotworów piersi. Ośrodki te muszą sprostać szeregowi wymagań i przechodzić cykliczne kontrole, dzięki czemu osiągają i utrzymują standardy światowe. Placówki te są akredytowane przez zewnętrznych obserwatorów, zapewniających obiektywizm wydawanych opinii. Analiza danych z ośrodków Breast Units wykazała, że wyniki leczenia ich pacjentów są lepsze niż pacjentów leczonych u takich samych specjalistów, którzy są rozproszeni. W Polsce mamy osiem akredytowanych ośrodków, a powinno być ich około 40. Więc jak ma być dobrze?

– Są jednak kraje, które radzą sobie lepiej niż my. Z których warto brać przykład?

– Jeśli chodzi o wzorce, z których można brać przykład, to na czele Indeksu Raka Piersi znajdują się kraje, które są nieduże ze stosunkowo nieliczną populacją, jak Szwecja, Słowacja czy Dania. Znacznie łatwiej administrować zachowaniami prozdrowotnymi w kraju, w którym jest 5-8 milionów mieszkańców niż w kraju 38 milionowym. Im mniejszy kraj, tym łatwiej kontrolować m.in. przepływ pieniędzy. Nasz system ochrony zdrowia jest w tej chwili bardzo scentralizowany, a wiedza, która płynie z Indeksów wskazuje na to, że kraje małe czy też kraje federalne jak np. Niemcy, mają dużo lepszą pozycję niż Polska. Sądzę, że można wiązać to z innym stylem zarządzania na nieporównywalnie mniejszą skalę. Warto więc rozważyć możliwość powrócenia w Polsce do zarządzania bardziej regionalnego, co dodatkowo jest bardzo istotne pod kątem programów profilaktycznych badań przesiewowych, gdyż populacje w województwach różnią się. Różnią się także regiony, np. pod względem gęstości dróg, możliwości komunikacyjnych, struktury zatrudnienia i zamieszkania. W związku z tym w poszczególnych regionach należałoby stworzyć odrębne systemy organizacji i promocji badań przesiewowych.

– Ale przecież mamy program badań przesiewowych.

– Tak, w Polsce istnieje system badań przesiewowych w kierunku raka piersi dla kobiet 50-69 – pewne emocje budzi jednak górna granica wieku. Kobiety po 69. roku życia też przecież chorują… Niestety ten program nie działa w sposób należyty – zaniechano wysyłania zaproszeń na badania, a jego promocja jest skierowana do osób, które i tak są do niego przekonane. Powinno być przecież odwrotnie.

– Program obejmuje osoby w określonym wieku. Można zrozumieć to tak, że na raka piersi chorują osoby tylko w tym przedziale.

– Wzrost zachorowań następuje po 50. roku życia, jednak choroba może zaatakować w każdym wieku. Ze względów na ocenę potencjalnych korzyści z programu badań przesiewowych i ponoszonych nakładów grupa, w której prowadzony jest skrining jest dobrze dobrana. Rak piersi może dotknąć również mężczyznę, co prawda bardzo rzadko, ale zdarzają się takie przypadki. Pierś kobieca ma jednak zupełne inną symbolikę. Jest narządem, który ma wiele znaczeń i dużą rolę kulturową, erotyczną oraz identyfikującą płeć.

– Jak widać, na każdym etapie choroby strata czasu może mieć tragiczne skutki.

– Tak. Czas odgrywa ogromną rolę i może być utracony z dwóch powodów. Albo pacjent ignoruje objawy choroby ze strachu bądź niewiedzy (lęk przed nowotworem bywa mobilizujący lub paraliżujący) albo tracimy go z winy instytucji. Powinniśmy zrobić wszystko, aby ludzie nie bali się lekarza, a system im sprzyjał. Tylko w ten sposób jesteśmy w stanie ocalić kolejne życia.