Tydzień Wiedzy o AZS i łuszczycy: Bezpieczne opalanie

Monika Wysocka

O bezpiecznym opalaniu rozmawiamy z dermatologiem, specjalistka medycyny estetycznej dr Anną Chałupczak-Winiarską .

Co to jest bezpieczne opalanie?

Słońce ma korzystny wpływ na organizm ludzki. Działa antydepresyjnie i poprawia nasze samopoczucie. Sprawia, że jesteśmy radośniejsi i łatwiej pokonujemy trudności. Odpowiada za syntezę witaminy D3 w naszym organizmie, która jest niezbędna w metabolizmie wapnia i mineralizacji kości. Bierze ona również aktywny udział w wielu procesach wewnątrzkomórkowych, chroni przed niekontrolowanymi podziałami komórkowymi, ogranicza zatem rozwój wielu nowotworów, a szczególnie jelita grubego i piersi, poprawia odporność.

Do tego, by została zsyntetyzowana jej odpowiednia ilość wystarczy dawka promieniowania UVB (280nm) jaką otrzymujemy przez 15 minut przebywania na słońcu z odsłoniętą twarzą i dłońmi. Niestety, problemem w naszej szerokości geograficznej jest brak dostatecznej ilości słońca przez cały rok.

Słońce odpowiada również za produkcję melaniny, która pełni funkcję naturalnego filtra przeciwsłonecznego, ma korzystne działanie przeciwutleniające porównywalne do witaminy E, a także, jak wykazały badania, hamuje aktywność wielu drobnoustrojów na skórze. Korzystne działanie promieniowania ultrafioletowego wykorzystuje się również w leczeniu wielu schorzeń dermatologicznych takich jak łuszczyca, atopowe zapalenie skóry, liszaj płaski, przyłuszczyca czy chłoniaki i wiele innych. Słońce ma zatem pozytywny wpływ na nasz organizm.

Nie należy jednak z opalaniem przesadzać, by nie wywołać negatywnych skutków, takich jak ostre odczyny posłoneczne – zaczerwienienia skóry i oparzenia, za które odpowiedzialne jest promieniowanie UVB, czy tzw. odległych skutków opalania, takich jak przyspieszone starzenie się skóry-photoaging, prowokowania rozwoju nowotworów skóry z czerniakiem włącznie, za które odpowiedzialne jest promieniowanie UVA. Zatem bezpieczne opalanie, to takie opalanie, które nie wywołuje owych negatywnych skutków, o których wspomniałam, a jedynie pozytywne.

 

Co zatem zrobić, by chronić się przed negatywnym wpływem promieni UV?

Przede wszystkim należy unikać przebywania na słońcu w godz.11-15, w czasie jego największej intensywności, stosować odpowiednie ubranie o gęstym splocie z długimi rękawami, długimi spodniami, długie sukienki, okulary przeciwsłoneczne z filtrem UV. Nie należy zapominać o okryciu głowy zakładając przewiewną czapkę, kapelusz, turban czy chroniąc się pod parasolem. Jeśli to nie wystarcza, a musimy przebywać na słońcu wskazane jest stosowanie sztucznej fotoprotekcji czyli preparaty z filtrami. Częstym błędem jest nakładanie preparatu za rzadko i za cienko. Odpowiednia ilość kremu z filtrem to taka, która mieści się na opuszce palca i wystarcza na posmarowanie 2 cm kwadratowych skóry. Trzeba smarować grubo i ważne by dosmarowywać co 2 godziny. Ważne też jest, by przy zakupie preparatu zwracać uwagę na to, aby chronił nie tylko przed promieniowaniem UVB, ale i również przed promieniowaniem UVA. Nie należy stosować starych preparatów przeterminowanych. Pamiętajmy też, żeby dosmarowywać kremy po kąpieli. Każda kąpiel powoduje  utratę jego właściwości ochronnych.Kremy z filtrami nakładajmy 20 minut przed wyjściem na słonce, wtedy są bardziej skuteczniejsze.

 

Czy każda skóra wymaga takiego samego zabezpieczenia?

Mamy kilka fototypów skóry. Pierwszy fototyp, to osoby z bardzo jasną skórą, najczęściej o rudych włosach. Promieniowanie UV wywołuje u nich poparzenia, zatem takie osoby wymagają stosowania preparatów z wysokimi filtrami najlepiej 50 +, które chronią przed UVB i ważne jest to, by te kremy zawierały również filtry przeciwko UVA, zatem najlepsze byłyby filtry mineralne, poza tym konieczna jest ochrona poprzez odpowiednie ubranie, o którym wspominałam wcześniej. Podobnie jest z osobami o fototypie II, to również osoby o jasnej skórze, z jasnymi blond włosami łatwo ulegające oparzeniom słonecznym. Osoby o ciemniejszej karnacji mogą sobie pozwolić  na preparaty z niższą wartością filtrów.

 

Czym grozi nadmiar słońca?

Nierozsądne korzystanie ze słońca może być przyczyną ostrej reakcji w postaci zaczerwienienia się skóry i poparzeń, z obecnością pęcherzy włącznie. Może też prowadzić do udaru słonecznego z objawami ogólnymi takimi jak: bóle głowy, zwroty głowy, gorączka, nudności, wymioty czy nawet utrata przytomności. Najbardziej na to narażone są dzieci i osoby starsze. Przebywając na słońcu trzeba pamiętać o odpowiednim nawodnieniu, najlepiej jeśli jest to po prostu woda niegazowana. Dieta też jest ważna, dobrze, by była lekka, z dużą ilością warzyw i owoców. To są bezpośrednie skutki nierozważnego opalania, które pojawiają się zazwyczaj 12-24 godziny po opalaniu. Równie niebezpieczne są tzw. odległe efekty promieniowania słonecznego, polegają one na tym, że skóra, która była nadmiernie opalana, czy to na słońcu, czy w solarium, starzeje się szybciej, pojawiają się na niej przebarwienia, odbarwienia, staje się sucha i cienka zazwyczaj z obecnością rogowacenia słonecznego, które uznajemy już za wczesną fazę raka skóry. Nadmierne opalanie może też być przyczyną rozwoju czerniaka. Nie zapominajmy o tym, by podczas przebywania na słońcu chronić   znamiona barwnikowe, potocznie zwane pieprzykami. Trzeba smarować je wysokimi filtrami. Pamiętajmy, by po wakacjach dokładnie je obejrzeć – czy się nie powiększyły, czy nie zmieniły koloru, czy nie swędzą, bolą itp. Jeśli jest choćby cień wątpliwości, lepiej udać się do dermatologa, by zbadał takiego pieprzyka pod dermatoskopem.

 

Jak się ratować, gdy przesadzimy ze słońcem?

Przede wszystkim zejść ze słońca, dużo pić, żeby się dobrze nawodnić. Jeśli skóra piecze i jest czerwona, dobrze jest zrobić zimny okład i jeśli to możliwe zastosować chłodny prysznic. Natłuścić. Ważne, by był to preparat do stosowania po opalaniu, a nie zwykły balsam czy krem. Taki preparat złagodzi podrażnienie i ukoi pieczenie, zwłaszcza jeśli zawiera d-pantenol, witaminy, kwas hialuronowy itp. Oczywiście, jeśli podejrzewamy udar słoneczny, to trzeba udać się do lekarza, bądź, jeśli zachodzi taka potrzeba, wezwać pogotowie. Jeśli pojawią się pęcherze, nie należy ich przekłuwać czy ścierać. Jeśli zaś poparzenie jest głębokie czasami potrzebna jest wizyta u dermatologa.

 

Czy choroby skóry (atopowe zapalenie skóry, łuszczyca) wykluczają opalanie się?

Absolutnie nie, wprost przeciwnie. Własnie w tych schorzeniach słońce działa korzystnie, wspomaga leczenie skóry. Istotne jest jednak to, o czym wspomniałam wcześniej – umiarkowane korzystanie ze słońca, nawadnianie organizmu, ochrona znamion barwnikowych, natłuszczanie skóry preparatami odpowiednimi do schorzenia. Często pacjenci z tymi chorobami pytają mnie o solarium. Chciałabym tutaj poruszyć i ten problem. Solaria  wyposażone są w lampy emitujące promieniowanie UVA,  z dużym ograniczeniem promieniowania UVB, które odpowiada, za poparzenia i rumień. Zatem opalanie w solariach daje odległe skutki takie same, jak opalanie na słońcu. Wg. badań prof. Adamskiego 15 minutowa dawka UVA w solarium jest równoważna dawce otrzymanej podczas całego dnia ekspozycji na słońce. Wydaje się, że w miarę bezpieczna dawka, jeśli chodzi o naświetlanie w solarium, to 23 minuty na rok! Nie więcej.

Słońce nie jest niebezpieczne pod warunkiem, że korzystamy z niego w sposób rozsądny.