Szczepienia ofiarą własnego sukcesu?

Szczepienia ochronne są niekwestionowanym dobrem od ponad 200 lat. Dzięki nim nie mamy już chorób, które kiedyś powodowały ciężkie uszkodzenia ciała lub nawet doprowadzały do śmierci. Obecni na Kongresie Zdrowia Publicznego eksperci dyskutowali, co zrobić, aby w Polsce malała liczba rodziców, którzy nie szczepią swoich dzieci oraz podkreślili konieczność rozszerzenia obowiązkowego kalendarza szczepień.

Istnieje grupa rodziców, którzy są zdezorientowani i mają wątpliwości, czy należy szczepić swoje dzieci. To wpływ emocjonalnych informacji, nie opartych na faktach, które przekazują przeciwnicy szczepień. Dlatego ważne jest, aby do rodziców docierać z merytorycznym przekazem. Jak powiedział ks. Adam Boniecki – konfrontacja z rodzicami mającymi wątpliwości odnośnie szczepień jest bitwą o autorytet lekarzy.

Jak podkreślił dr n. med. Grzegorz Juszczyk, Dyrektor Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowy Zakład Higieny – szczepienia są ofiarą własnego sukcesu, ponieważ bardzo mocno ograniczyły występowanie groźnych chorób zakaźnych. Teraz rodzice, nie widząc zagrożenia w postaci chorób, ulegają emocjonalnym argumentom. Tymczasem, jeśli przestaniemy szczepić dzieci, to choroby, o których nie słyszeliśmy od wielu lat,  powrócą.

– Szczepienia ochronne są niekwestionowanym dobrem od ponad 200 lat. Istnieje pilna potrzeba stworzenia platformy społecznej, budującej zaufanie, która będzie miała merytoryczne podstawy. Jako lekarz zajmujący się na co dzień pacjentami wiem, że najważniejsze jest zdobycie zaufania. Jeżeli rodzic mi ufa to wie, że szczepienia, które zalecę, ochronią jego dziecko przed zakażeniami. Dlatego pod auspicjami Instytutu Ochrony Zdrowia powołaliśmy Porozumienie na Rzecz Dobrych Praktyk, które będzie promować wiedzę naukową, popartą gruntownymi badaniami i docierać do rodziców – powiedziała podczas Kongresu Zdrowia Publicznego prof. dr hab. n. med. Ewa Bernatowska, Kierownik Oddziału i Poradni Immunologii w Instytucie Pomnik – Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie.

Według Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny wyszczepialność w Polsce utrzymuje się na poziomie 93-98%,  jednak coraz więcej rodziców nie decyduje się na szczepienie.

Ta liczba wzrasta systematycznie od kilku lat. Jeszcze nie przekłada się na poważne zagrożenie epidemiologiczne, natomiast niepokojący jest narastający trend uchylania się od szczepień. W zeszłym roku mieliśmy ponad 23 tys. osób, które nie poddały się szczepieniom, w tym roku tych osób będzie jeszcze więcej – powiedział prof. dr hab. n. med. Rafał Gierczyński z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowy Zakład Higieny i podkreślił, że Instytut prowadzi badania, aby dowiedzieć się, co jest przyczyną negowania istoty szczepień.

W tym roku zbadaliśmy postawy lekarzy, aby dowiedzieć się, dlaczego z ich punktu widzenia dochodzi do unikania szczepień przez rodziców. Z badań dowiedzieliśmy się, że lekarze mają wiedzę na temat szczepień, w większości czerpią ją z książek i konferencji naukowych, są pozytywnie nastawieni do szczepień. Zaskoczyła nas natomiast  informacja, że lekarze twierdzą, iż problem w komunikacji z pacjentem wynika ze złego nastawienia rodziców do szczepień. Być może ten przekaz jest niekompatybilny, a problem częściowo także wynika z czasu, którego lekarz ma mało dla rodziców, a być może z niezrozumiałego języka w komunikacji lekarz-pacjent. To będziemy chcieli sprawdzić w kolejnych badaniach populacyjnych – dodaje prof. Gierczyński.

Obawa rodziców przed szczepieniami wynika przede wszystkim z informacji, które do nich docierają. Większość chorób układu nerwowego czy wad wrodzonych jest zauważalna i diagnozowana w pierwszym-drugim roku życia. W tym czasie odbywa się wiele szczepień, rodzice błędnie domniemują, że choroba została wywołana właśnie przez szczepionkę.

Eksperci na Kongresie Zdrowia Publicznego dyskutowali także na temat kalendarza szczepień i nad tym, jakie szczepienia należy wprowadzić do Narodowego Programu Szczepień Ochronnych, którego budżet z roku na rok wzrasta, jednak w dalszym ciągu są to środki niewystarczające, aby pokryć potrzeby wszystkich. Oczekiwania środowiska medycznego są duże.

Brakuje nam szczepień przeciwko rotawirusom, które z ekonomicznego punktu widzenia przyniosłyby znaczną korzyść oraz szczepień przeciwko wirusowi brodawczaka ludzkiego (HPV). To szczepienie, na którego efekty trzeba jeszcze poczekać, ale dzięki temu szczepieniu rakotwórczy wirus już jest w odwrocie w innych krajach. Mamy szczepienia dla dzieci do 2. roku życia przeciwko pneumokokom – i to jest olbrzymi sukces, ale chcielibyśmy, aby dostępna była szczepionka chroniąca całą populację w szerokim spektrum serotypów – podkreśliła prof. Ewa Bernatowska.

Miejmy nadzieję, że myśląc o kalendarzu szczepień ochronnych nie tylko będziemy go rozszerzać, ale że z niektórych szczepień będziemy mogli kiedyś zrezygnować. Ale aby do tego doszło, przez lata szczepienia muszą być zachowane, musi się poprawić sytuacja epidemiologiczna – dodał Marek Posobkiewicz, Główny Inspektor Sanitarny.

Kluczowa jest edukacja rodziców i wola polityczna, by szerzej udostępniać szczepienia. Jak podkreślił ks. Adam Boniecki nie wolno zapominać o uczuciach i lękach rodziców. Ksiądz położył nacisk na istotę dialogu obu stron – rodziców i  lekarzy.