Sposób na piękną i zdrową skórę

Monika Wysocka

Piękna skóra, gojenie bez bólu, maść SOS na wakacyjne „wszystko”. Polscy naukowcy opracowali technologię zastosowania biopolimeru Dibushield Pro-Heal.

Co to jest biopolimer Dibushield Pro-Heal?

W skrócie można go nazwać „zdrowa skóra”. Jest pochodną chityny, a pozyskuje się go z naturalnego źródła z pancerzy skorupiaków. To, że jest przyszłością wiadomo od dawna, ale  „oswoili” go dopiero naukowcy z polskiej z firmy Celther.

Prace nad biopolimerem Dibushield Pro-Heal trwały od lat 60 tych. „Interesowało się nimi wielu naukowców m.in. z Japonii czy Włoch my jednak skupiliśmy się na jego zupełnie innych możliwościach i udało nam się udoskonalić syntezę polimeru. Badania trwały wiele lat, a nasze badania doprowadziły do patentu. Stworzyliśmy interdyscyplinarny zespół, który spojrzał na problem z wielu stron: od syntezy po biologiczne zastosowanie” – wyjaśnia dr Sylwester Piaskowski, prezes zarządu i członek grupy pracującej nad biopolimerem.

Kremy na miarę naszych czasów

Bazując na badaniach, obserwacjach i doświadczeniach związanych z biopolimerem naukowcy postanowili wykorzystać go szerzej. Tak powstała idea stworzenia pierwszej linii kosmetyków Shecell – siedmiu produktów dedykowanych kobietom w różnych grupach wiekowych oraz serum. „Ideą było, aby stworzony przez nas krem nie tylko nawilżał i regenerował, ale też chronił przed zanieczyszczeniami środowiska, szczególnie dużych aglomeracji” – mówi Justyna Korzeń, dyrektor ds. rozwoju firmy Celther. Biopolimer jest biodegradowalny i tworzy na powierzchni skóry trójwymiarową strukturę, która pełni funkcję tarczy ochronnej, m.in. przed zanieczyszczeniami powietrza, wiatrem czy negatywnym działaniem klimatyzacji. Z drugiej strony stanowi doskonałą bazę dla pozostałych składników aktywnych m.in mikrosferycznego kolagenu, który penetruje głębsze warstwy naskórka, a wiążąc wodę pęcznieje dając natychmiastowy efekt wygładzenia zmarszczek, w dłuższej perspektywie nawilżając skórę. Ponadto do kremu dodano szlachetne oleje (abisyński, szafranowy, perła prerii). Aby zmaksymalizować efekt działania składników aktywnych, w produktach zastosowano kompatybilną ze skórą, ciekłokrystaliczną bazę doskonałą pod makijaż” – mówi Justyna Korzeń.

Kolejną innowacją jest wprowadzana właśnie na rynek nowa linia Shecell Dermatological – kremy dla kobiet ze skórą problemową – naczynkową, z przebarwieniami i skórą atopową. To pięć produktów dedykowanych najczęstszym problemom skóry u kobiet, ale i mężczyzn. W tym przypadku oprócz kluczowego składnika, czyli biopolimeru, dodano glikofil, który potęguje działanie ochronne i zabezpieczające przed zanieczyszczeniami, a także wykorzystano fotostabilne, nieprzenikające filtry uv, które dodatkowo chronią skórę.

Takie właściwości kremu są w dzisiejszych czasach nie do przecenienia. Smog, który jest zmorą wielkich miast nie pochodzi już tylko z zanieczyszczeń przemysłowych. „Nasza skóra każdego dnia jest narażona na zawarte w powietrzu szkodliwe substancje takie jak tlenki azotu, substancje pyłowe, czy ozon, który niszczy barierę hydrolipidową skóry. Te wszystkie substancje powodują duży wyrzut wolnych rodników, z którymi nasz system odpornościowy nie radzi sobie i dochodzi do stresu oksydacyjnego” – wyjaśnia kosmetolog Katarzyna Słupska. Skóra ma więc poważne problemy z zachowaniem normalnych funkcji, takimi jak produkcja kolagenu, namnażanie fibroblastów, utrzymywanie włókien w prawidłowej kondycji – powinny być elastyczne tymczasem pod wpływem czynników środowiskowych sztywnieją. Badania potwierdzają szkodliwy wpływ np. tlenku azotu na przebarwienia na skórze i powstawanie tzw. plam starczych. Z kolei ozon jest odpowiedzialny za przyśpieszone powstawanie zmarszczek i ich głębokość oraz niwelowanie działania naturalnych antyutleniaczy. „Co gorsze zanieczyszczenia produkowane są nie tylko na zewnątrz, ale i w domu, gdzie sami sobie szkodzimy. Na przedwczesne starzenie skóry wpływa palenie papierosów, czy choćby… smażenie. „Skórę, która jest nam dana raz na całe życie, powinniśmy chronić. Powiedzenie Marilyn Monroe, że najlepszym przyjacielem kobiety są diamenty niestety przeterminowało się – teraz powinniśmy zająć się poszukiwaniem kosmetyków, które pozwolą nam zachować urodę i młodość” – uważa specjalistka.

Innowacyjny opatrunek na rany

Na bazie tych działań firma opracowała aktywny opatrunek przyśpieszający gojenie ran przewlekłych Dibucel active. Opatrunek ten wymusił zupełnie inną terapię pacjenta z ranami przewlekłymi. Do tej pory stosowano leczenie przeciwko pierwotnej przyczynie jaka tę ranę wywołała (np. operacja, czy uszkodzenia żył głębokich). Wykorzystywano tradycyjny opatrunek, w razie potrzeby dodając środki antyseptyczne. Z czasem stworzono opatrunki biodegradowalne w postaci żelu, jednak także te trzeba co kilka dni zmieniać doprowadzając do uszkodzenia części wygojonych struktur.

„Nasz opatrunek wkłada się do rany i tam pozostawia. Enzymy, które są w ranie powoli go rozkładają. Nie zmieniamy go na następny, lecz dokładamy kolejne opatrunki, zanim poprzednie się zbiodegradują. To sprawia, że na powierzchni rany zawsze jest opatrunek. To długi proces. Przy dużych ranach trwa ok. trzech miesięcy. Jednak z punktu widzenia lekarza to uproszczenie procesu terapeutycznego: wizyty są rzadsze i krótsze, ograniczają się do wywiadu z pacjentem, oceny symptomów procesu zapalnego” – wyjaśnia twórca opatrunku.

Efekt jest jeszcze bardziej spektakularny z punktu widzenia pacjenta. Zazwyczaj zmianom opatrunku towarzyszy uszkadzanie powierzchni rany, powodujące krwawienie i ból. To duży problem pacjentów z ranami przewlekłymi. Jeśli zmiana opatrunku nie wiąże się z przykrymi dolegliwościami nastawienie psychiczne pacjenta do wizyty jest zupełnie inne.

„To nowe rozwiązanie, ale i nowe podejście terapeutyczne. Zupełne zmienia się sposób prowadzenia pacjenta przez lekarza i odbiór terapii. Jak wynika z badania klinicznego przyśpiesza się gojenie ran, a komfort pacjenta jest dużo wyższy” – podsumowuje Sylwester Piaskowski.

Cudocell – niezbędnik w każdym domu

Cudocell to krem, który jest wynikiem prac nad opatrunkiem. Skóra wokół rany wymagała wyjątkowej pielęgnacji. „Naszym pomysłem na rozwiązanie tego problemu było pokrycie skóry otaczającej ranę preparatem zabezpieczającym ją przed wodą z przesięku. Nie jest to proste, bo zupełne odcięcie wody może spowodować odwrotny skutek – skóra będzie przesuszona i będzie pękała. Długo szukaliśmy substancji, które wprowadzają wodę do skóry, po to, by z jednej strony czynnikami takimi jak cynk doprowadzić do osuszenia warstwy wierzchniej, a z drugiej uzupełnić wewnętrzny rezerwuar wody” – tłumaczy Piaskowski. Tak udało się uzyskać balans między środkami wysuszającymi i wzbogacającymi głębsze warstwy skóry. Zastosowane substancje hamują stan zapalny, odpowiadają za regenerację, dostarczają witamin. Cudocell ma bardzo szerokie zastosowanie – świetnie sprawdza się przy pieluszkowym zapaleniu skóry, otarciach, odleżynach, w pielęgnacji osób starszych. „Możemy pokusić się o stwierdzenie, że to krem niezbędnik w każdej apteczce, bo może być stosowany dla dzieci, ale i osób aktywnych sportowo, łagodząc urazy, a także do ochrony cienkiej skóry osób starszych wymagających wyjątkowej pielęgnacji. Nie tylko niweluje uszkodzenia, ale i zabezpiecza” – ocenia Justyna Korzeń.