Polka znalazła sposób na NTM

Jak ćwiczyć mięśnie, których nie widać? Sposób na to znalazła Urszula Herman, naukowiec z Uniwersytetu Jagiellońskiego Collegium Medicum – wraz z inżynierami ze Stanford University w Dolinie Krzemowej opracowała program treningowy mięśni dna miednicy, na który składa się urządzenie dopochwowe łączące się bezprzewodowo z aplikacją mobilną oraz smartfon lub tablet. Rozwiązanie PelviFly otrzymało wsparcie finansowe od Black Swan Fund przy Sieci Przedsiębiorczych Kobiet, a w czerwcu tego roku firma otrzymała wyróżnienie w kategorii Start w Konkursie Mikroprzedsiębiorca Roku 2017.

Nietrzymanie moczu zazwyczaj kojarzone jest z osobami starszymi. Tymczasem zmagają się z nim zarówno młode mamy, jak i sportsmenki. Pomimo tej uprzykrzającej życie codzienne dolegliwości, nieszybko trafiają do lekarza. Jest to wstydliwy temat, na który nie chcą rozmawiać. Wydaje im się, że nikt poza nimi nie boryka się z tym problemem. Co oczywiście nie jest prawdą – aż 80% kobiet po naturalnym porodzie ma uszkodzenia mięśni dna miednicy. Pomóc może tylko ich systematyczny, prowadzony pod okiem specjalisty, indywidualnie dopasowany trening.

Problemem nietrzymania moczu dotyka co piątą młodą kobietę oraz co drugą po 60 roku życia. W grupie ryzyka są przede wszystkim kobiety tuż po porodzie oraz uprawiające wyczynowo sport. W obu przypadkach mięśnie dna miednicy ulegają bardzo dużym obciążeniom i uszkodzeniom, co powoduje ich osłabienie, prowadzące do wysiłkowego nietrzymania moczu. Każde gwałtowne napięcie mięśni podczas ćwiczeń, ataku śmiechu czy nawet podnoszenia ciężkiej torby z zakupami powoduje niekontrolowane popuszczanie moczu. Jest to dość uciążliwe, szczególnie w okresie letnim, gdy nosimy krótkie i przylegające do ciała ubrania. Polskie Towarzystwo Ginekologiczna zaleca więc jako pierwszy krok terapii ćwiczenia, mające na celu wzmocnienie mięśni dna miednicy.

Ale jak ćwiczyć mięśnie, których nie widać? Niestety tylko 30% z pań podejmujących wyzwanie i ćwiczących regularnie robi to prawidłowo. Kluczowe okazuje się bowiem nie tylko odpowiednie ich napinanie, ale umiejętność świadomego rozluźniania. Tematem dysfunkcji dna miednicy od kilku lat zajmuje się Urszula Herman – naukowiec z Uniwersytetu Jagiellońskiego Collegium Medicum, również młoda mama. Podczas pracy z kobietami słuchała i zbierała informacje na temat ich samopoczucia i dyskomfortu, jaki odczuwają podczas zwykłych, codziennych czynności – podnoszenia dziecka, kichania, biegania, podskoków podczas zajęć fitness, czy również podczas stosunku.

Chciałam kobietom pomóc, stworzyć coś dla nich. Pomyślałam, że przydadzą mi się do tego nowe technologie, w szczególności telemedycyna. Mój pomysł powstał najpierw na kartce papieru, a docelowo trafił na biurka inżynierów ze Stanford University w Dolinie Krzemowej – mówi Urszula Herman, założycielka PelviFly. Wspólnie z nimi opracowaliśmy całościowy program treningowy mięśni dna miednicy, na który składa się urządzenie dopochwowe łączące się bezprzewodowo z aplikacją mobilną oraz smartfon lub tablet. Za pomocą gry, swoistego biofeedbacku, można kontrolować pracę niewidocznych dla nas mięśni i obserwować swoje postępy – dodaje. Każda użytkowniczka PelviFly, bo tak nazwany zostało rozwiązanie (od połączenia słów butterfly – motyl i pelvi – miednica, która kształtem przypomina motyla), jest pod stałą opieką fizjoterapeuty, który dzięki przekazywanym poprzez aplikację komunikatom obserwuje na portalu telemedycznym przebieg treningu i w każdej chwili może go skorygować, dostosowując do potrzeb pacjentki.

Można oczywiście ćwiczyć samodzielnie, stosując np. kulki gejszy. Jednak badania pokazują, że wiele pań wykonuje trening z ich pomocą w sposób nieprawidłowy, co może powodować tylko pogłębienie dysfunkcji mięśni dna miednicy. Dodatkowo, aby osiągnąć zadowalające rezultaty, trzeba pracować systematycznie. A o to zazwyczaj najtrudniej. Stała kontrola prowadzona przez specjalistów współpracujących z PelviFly jest zaś doskonałym motywatorem, a pierwsze efekty treningów są widoczne już po sześciu tygodniach.

W 2016 r. rozwiązanie PelviFly otrzymało wsparcie finansowe od inwestorek skupionych w Black Swan Fund przy Sieci Przedsiębiorczych Kobiet. Natomiast w czerwcu tego roku firma została doceniona przez Kapitułę Konkursu Mikroprzedsiębiorca Roku 2017, która przyznała jej wyróżnienie w kategorii Start. Organizatorzy tegorocznej, trzynastej edycji Konkursu – Stowarzyszenie Inicjatywa Firm Rodzinnych, docenili przede wszystkim nowatorstwo i śmiałe podejście do tak trudnego, wciąż traktowanego jako tabu tematu. Firmy, których profile i pomysły na osiągnięcie sukcesu w kraju i zagranicą mogliśmy analizować udowadniają, że najważniejszymi czynnikami warunkującymi powodzenie w świecie biznesu  są odwaga, determinacja i pomysłowość – mówi Sławomir S. Sikora, Prezes Zarządu Citi Handlowy, partner strategiczny konkursu.

Cały zespół zaangażowany w rozwój PelviFly to osoby zafascynowane innowacjami, nauką i przedsiębiorczością. To ogromna przyjemność pracować w czymś, czego nikt na świecie do tej pory nie robił albo jest na takim samym etapie jak my. Daje nam to motywację i energię do pracy tym bardziej, że mamy świadomość, iż to co robimy, rozwiązuje faktyczne problemy kobiet – podsumowuje Urszula Herman.